Licznik

czwartek, 26 lutego 2015

W bąbolandii...

Podczas przerzucania zdjęć z telefonu na laptop natrafiłam na tę oto fotkę z przed kilku miesięcy z bąbolandii :), więc sorki za jakość. Czasem się zastanawiam co dzieciaczki tak fascynuje w kulkach? Mogą tam spędzać długie godziny, a nawet całe dnie...

sobota, 14 lutego 2015

Wspomnień czar :)


Z okazji Walentynek, których raczej nie świętujemy, bo ja jestem mocno przeziębiona (zatoki zaatakowały), siedzimy w domu. Byliśmy na spacerku, na którym Remuś zasnął i ciekawe jakiego psikusa na wywinie i o której się obudzi, a może to sen do rana??? Kto wie?! Ale wracając do walentynek to naszło mnie na wspomnienia i przeglądanie starych zdjęć i oto efekty :) Miłego oglądania i czytania.

Walentynkowo z przymrużeniem oka...


Wspomnień czas i "kłódeczki miłości" zawieszone na Warszawskiej starówce :). Ciekawe czy przyniosą szczęście zamykającym je zakochanym?...

wtorek, 10 lutego 2015

Mój mały rozrabiaka :)



Nasz mały rozrabiaka w wieku 16 miesięcy umie samodzielnie pić ze zwykłej butelki bez smoczka, sam je kaszkę, obiadek, owoce, ale to podobno normalne w tym wieku. "Umie" rysować, stawiać piramidę z kilku 5-6 klocków (fotka w poprzednim poście), posługuje się prostymi wyrazami: mama, tata, baba, dzidzia, Ania, daj, ma, nie, tak, nie ma, uuuuu (jak coś upadnie, zrobi coś źle lub jest ciemno). Jest w stanie pokazać elementy ciała (np. oko, pępek itp.) oraz po zapytaniu pokazać na obrazku rzeczy o które pytamy, niektóre w języku francuskim. :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wieża

Wieża wybudowana dziś przez Remigiuszka, a przypomnę chłopak ma dopiero 16 miesięcy :) Jestem (jesteśmy) bardzo dumnie z naszego syna. Lego duplo od Helenki sprawia Remusiowi bardzo dużo radości :D

wtorek, 3 lutego 2015

Konno...


Na gwiazdkę Remi dostał swojego pierwszego konika, ale ostatnio (czytaj wczoraj) byliśmy w pobliżu stadniny konnej, gdzie oczywiście weszliśmy celem pokazania pierworodnemu prawdziwych, dużych koni. Myślałam, że Remuś się wystraszy tak wielkich zwierząt, a ten podszedł do jednego, w asyscie rąk taty i pogłaskał go po łbie. Potem usiadł na jego grzbiecie i się bardzo cieszył :). Ja byłam zszokowana widokiem i reakcją syna, gdyż ja się panicznie boję koni od momentu gdy jeden z nich niosąc mnie na swoim grzbiecie został przestraszony i go "lekko" poniosło...
Prawdopodobnie Remi miłość do koni ma po mamie chrzestnej Emilie, którą serdecznie pozdrawiamy :)